Niedziela Chrztu Pańskiego (09.01.2011)
Dodane przez infrat dnia 09 styczeń 2011 11:16

ROZWAŻANIE

Przed okresem średniowiecza Chrzest Święty był pełen znaków i symboli. Może dzięki temu łatwej było zrozumieć co oznacza i w jaką rzeczywistość nas włącza. Chrztu udzielano w baptysterium - wolnostojącej lub przylegającej do kościoła kaplicy zbudowanej na planie centralnym (początkowo był to kwadrat, potem koło jako figura doskonała, sym. Boga, ale najczęściej ośmiokąt nawiązujący do zmartwychwstania Pańskiego nazywanego ósmym dniem) i orientowanej (zbudowanej na linii wsch.- zach. z prezbiterium ulokowanym na wschodzie co symbolizowało Chrystusa, jako wschodzącą Światłość). Pośrodku baptysterium znajdowała się piscyna - basen z zawsze świeżą, czyli „żywą” wodą, lub inaczej „sadzawka” chrzcielna.

Osoba, która miała być ochrzczona stawała po stronie zachodniej symbolizującej ciemność grzechu. Zanim weszła do „sadzawki” zdejmowała ubranie pozbywając się wszystkiego co stare. Do wody wchodziła naga, jak Chrystus, który nagi został przybity do krzyża. Chrztu udzielano przez zanurzenie mające wtedy ogromny wymiar  duchowy. Zanurzenie symbolizowało bowiem śmierć starego człowieka, a wynurzenie połączone z nabraniem powietrza było niejako tchnieniem nowego życia. Wtedy ochrzczony otrzymywał nową, białą szatę symbol czystości i dziecięctwa Bożego (we wczesnochrześcijaństwie w szacie tej chodzono jeszcze przez kilka dni po chrzcie) i wychodził z sadzawki już po stronie wschodniej symbolizującej Chrystusa - Światłość Świata. Wychodząc nie wolno mu było obejrzeć się za siebie, bo nowy człowiek nie ma już upodobania w starym życiu.

Tak więc ochrzczony przebywał duchową drogę z ciemności grzechu, poprzez śmierć starego i przyobleczenie się w nowego człowieka, aż do Światłości jaką jest Chrystus, otrzymując w darze dar dziecięctwa Bożego.

We wczesnochrześcijaństwie chrzest niejednokrotnie zobowiązywał do rzeczywistego zerwania z dawnym stylem życia. Ochrzczonym bowiem nie mógł być np. aktor, który według powszechnego sądu prowadził  podwójne życie - to prawdziwe i to „udawane” na scenie.
Z czasem jednak uproszczono ceremoniał chrztu zachowując elementy najważniejsze. Zaczęto chrzcić dzieci nakładając na rodziców i chrzestnych obowiązek dbania o duchowy rozwój maluchów. Jeszcze kilkanaście lat temu rodzice przynoszący dziecko do chrztu stali wraz z nim w przedsionku kościoła. Celebrans rozpoczynał Msze Świętą po czym szedł przywitać ich, pytał o co proszą wspólnotę Kościoła i wprowadzał do środka przed ołtarz.

 

Chrzest od początku zakładał nowe życie, a zerwanie ze starym, narodzenie nowego a śmierć starego człowieka, wymazanie grzechów i włączenie we wspólnotę Kościoła.
Po co więc chrzest Jezusowi, który był bez grzechu i przyszedł aby założyć Kościół? Jak pisze Ewangelista, po chrzcie Jezus „natychmiast wyszedł z wody” (Mt 3,16). Nie był jak inni, którzy jeszcze wyznawali swoje grzechy. Po co więc w ogóle przyszedł?! Może jednak po to, żeby zacząć „nowe życie”. Przed chrztem bowiem Jezus prowadził życie ukryte, mieszkając w Nazarecie i pracując jako cieśla w warsztacie swego ziemskiego ojca. Po chrzcie natomiast rozpoczął swoją publiczną działalność, objawiając się jako Ten, który przynosi Prawo, jako Przymierze dla ludzi i Światłość dla narodów; jako Ten, który otworzy oczy niewidomym, wypuści jeńców i tych, co mieszkają w ciemności (por. Iz 42,1-9). Skąd ta zmiana? Bo nadszedł już czas i Duch Boży spoczął na Nim, bo objawione zostało, że On jest Synem umiłowanym, w którym Ojciec sobie upodobał.

Aneta Białek

KOMENTARZ DO LITURGII SŁOWA

W dzisiejszej liturgii słowa Chrystus objawia nam się jako ten, który jest namaszczony Duchem Świętym. Jest powołanym przez Boga Mesjaszem, który przynosi nam Prawo miłości. Jezus chce, żeby dotarło ono do wszystkich ludzi, dzięki czemu każdy, kto się do Niego zwróci będzie mógł być zbawiony.

Justyna Wadowska