Nagrodzone prace
Dodane przez MN dnia 15 wrzesień 2014 15:41

kategoria: Wspomnienie Rekolekcyjne

EWA KUCHARSKA - Oaza Wędrowna OND,  1 turnus 

Oaza wędrowna, spełnienie marzeń, na które czekać przyszło dość długo. Nadal nie wierzę, że się udało. Na początku winno się zaznaczyć, że aby wybrać tą formę, trzeba być SZALONYM. Chodzenie po górach w chłodzie, deszczu i spiekocie, codziennie fix'y z ryżem lub makaronem, przemoczone treki, w nocy krzyki lasu, słuchanie narzekań zmęczonych, świat to jedna wielka łazienka, prysznice obiektem pożądań, pasztet i miód, czego łączyć nie wolno. Tam nie ma miejsca na zbędne słowa, tzw. "mi się nie chce" czy "nie mam siły". To nie miejsce na "ja", tu się zapomina.

Rekolekcje sprzyjają ogołacaniu. Pojawia się myślenie, co zjeść i jak, aby inni się nasycili; ten lubi kremusia, to ja wezmę pasztet.

 Szkoła miłości- znoszenie wad i słabości tych, co nie mają już, co ukrywać. Zmęczenie wdawało się we znaki, było widać, ale "moc w słabości się doskonali" i w tym tkwiło piękno prostoty.

-pokory- postawienie słuchania nad mowę; otwarcie serca, kiedy słowa same cisną się na usta, by słuchać i nie przedłużać; powstrzymanie od biadolenia i wybuchu, gdy ktoś biadolił.

-cierpliwości-, kiedy mówiono, że za pół godz. postój, a postoju nie było lub deszcz plany znów zalał; gdy myśl jedyna: czy daleko jeszcze?

-zawierzenia- noc późna i spać gdzie nie ma, a Pan Bóg daje, choć nie ma; deszcz pada, zatrzymać się nie sposób i punkty programu czekają, sił brakuje i duch z ciałem omdlewa, a On mówi, że "wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia"; kiedy wszystko nie-zgodnie z planem.

-radości- momentami to już wszystko śmieszyło. Że pada, zimno i mokro, że kolana bolą i śmiesznie się kuleje. Ale radości uczył Bóg doskonałej, co na zachowaniu pokoju Jego polega i tej prostej, z pryszniców i wody cieplej lub cieplejszej od tej z rzeki. I z kwiatów, słońca, chmur, liści, kamieni, trawy. "Radujcie się w Panu, jeszcze raz powtarzam: radujcie się!"

-wdzięczności- kwintesencja. Każda sprawa opierała się na zwykłym 'dziękuję'. Czy to słońce świeciło, że świeci i nie za bardzo; że deszcz leje, ale mógłby nieco mocniej i dłużej; że grad nie pada i śnieg nie sypie (nie ważne, że mamy lato); że coś boli, ale iść jeszcze można? Bogu naprawdę było, za co dziękować, widoki nieziemskie, jedzenie zjadliwe, turyści przyjemni, a łaski z nieba wiele. Wdzięczność też ludzikowi, obok, że podał chleb, pożyczył scyzoryk, dał snikers'a gryza, kubkiem się podzielił; zupełnie jakby "wszystko mieli wspólne...". Za to, że nieraz skrytykował, ostro skomentował i nie złapał, kiedy się spadało, "w każdym położeniu dziękujcie".

Co najważniejsze, choć treści w ogóle do mnie nie docierały i mnie nie dotykały, spotkania nużyły, droga dłużyła się, paru punktów programu często nie było, milczenie dobijało, a słów było mało -był to czas, w którym Bóg mówi. Taka forma przeżywania jest niepowtarzalna, bo treści, jakie się wynosi, nie wyrazi człowiek i nie przekaże. To trzeba przeżyć samemu, pójść na żywioł, doświadczyć miłosierdzia, tego, że "miłość jest spoiwem doskonałości"; z uśmiechem przekazać Bogu pałeczkę, mówiąc: Teraz Ty gadaj, ja sobie posiedzę i posłucham, teraz Twoja kolej.

 

A uwierzcie, że jak zacznie mówić, to prędko nie skończy.

MAGDALENA SOKÓŁ 2ONŻ BIERY 2 TURNUS

Radość Ewangelii. On przychodzi. 

            Boże mój, Boże. Wierzę, że nie opuściłeś mnie w żadnym momencie, żadnej sekundzie mojego życia, więc nie opuścisz mnie też teraz, gdy opisuję swoje wspomnienia z rekolekcji. Bardzo Cię kocham. Dziękuję, że pozwalasz mi dzielić się radością ze spotkania z Tobą w Ewangelii z innymi. Tylko jak zacząć? Hmm..jesteś Bogiem cudów. Zdam się na Ciebie.

 

            Pre-Radość: Spełnione obietnice

 

            Na te rekolekcje czekałam już od dawna. Czułam w sercu głębokie pragnienie wyjazdu, pragnienie drugiego człowieka, również Tego, który jednocześnie Jest Bogiem. Jeszcze przez dotarciem do celu pierwszy uśmiech - moi znajomi, tak dawno niewidziani! Z uśmiechem wymienialiśmy między sobą wrażenia, pletliśmy tę słodką nić rozmowy, porozumienia. Niemalże gołym okiem można było zobaczyć entuzjazm, jaki wzajemnie w sobie wyzwoliliśmy. Po dotarciu na miejsce (poprzedzonym potokiem dobrze znanych piosenek w autokarze) znów wszystko było tak, jak przed rokiem - wspólny posiłek, rozlokowanie w pokojach. To było piękne. Jednak kulminacyjnym punktem pierwszego dnia była spowiedź (i to dość ekstremalna), jaką odbyłam po obiadokolacji. Było ostro, ale dobrze. Moja dusza chyba czekała na taki prysznic, duchowe chilli. Jak już zaczynać, to z Bogiem. Był kontakt, były wrażenia - moje pragnienia zostały spełnione.

 

            I Radość: Kontakt

 

            Rekolekcje toczyły się w temacie wolności. Cała diakonia prowadziła nas drogami, które mamy w sobie i które Bóg wytycza, do Emmanuela - Boga z nami - Źródła wolności. Choć nie jest to droga łatwa (co niemal fizycznie było czuć w górach, w okrzyku: „Zróbmy postóój!!!”), to jednak widać było, że właściwa. Cytując Dostojewskiego: „ Niezbadane są drogi, na których Bóg odnajduje człowieka”. Moją drogą okazało się spotkanie z samą sobą i z drugim. Efekt - o raju...Człowiek jednak bogatą istotą jest. Ile to rzeczy można w nim znaleźć - zarówno złych (to o moich słabościach, efektownie odrzuconych podczas modlitwy wieczornej z ogniem), jak i tych pięknych (a to są natomiast zalety moje i ludzi, których poznałam). Przyznam szczerze, że kontakt od dawna nie był moją mocną stroną. Nie ma co owijać w bawełnę: jestem samotnikiem. Lecz (jakie to piękne słowo...) charakter człowieka nie jest żadną przeszkodą dla Pana Zastępów. Jezus, co wiemy z Ewangelii, spotykał się z ludźmi, a oni później sami pragnęli Jego obecności. Tu mamy cud - każdego dnia, w Ewangelii, Jezus zapragnął spotkania z każdym z nas, w tym i ze mną. Tak pomyśleć sobie: Jezus. Pan świata. On. Chciał się spotkać z Tobą, bo Cię kocha. I to tak, że to się w niebie nie mieści. Piękne, co? Ale zobowiązujące.

            Dzięki niemu zrozumiałam, że z Ewangelii - opowieści o tak bliskim kontakcie Boga z człowiekiem, że połączyli się w jedno - płynie radość. Stamtąd trzeba nam czerpać. Jezus był z ludźmi - i dlatego właśnie, a także po to, by być bliżej Niego, każdego dnia pomalutku próbowałam tę chęć bliskości w sobie ćwiczyć. Z oszałamiającym efektem. Ludzie są cudem.

 

            II Radość: Ukojenie

 

            Jak przez całe nasze życie, tak i na rekolekcjach zdarzały się chwile wesołe i smutne. Kiedy przychodziły, często miałam wrażenie, że coś we mnie jest nie w porządku, coś nie idzie właściwym, wytyczonym przez Pana, torem. Momentami przytłaczały mnie własne słabości, czułam ich moralny ciężar i brzydotę i cóż, wstydziłam się ich, pragnęłam natychmiastowego ich zniknięcia. Wszyscy dookoła wydawali mi się tacy dobrzy, czyści, a ja ciągle udaję, gram. To była taka moja rana duchowa. Jednak przekonałam się, że Bóg działa pięknie. Z Ewangelii często płynęła moja siła, pragnęłam mieć Pismo blisko siebie. W niej raz po raz czytamy: „Jezus uzdrowił”. Bo On tak właśnie przychodzi - subtelnie, łagodnie. Kocha patrzeć nam w oczy - to na rekolekcjach to odkryłam. Dobra Nowina stała się dla mnie źródłem spokoju, który otwierał mnie na kolejne punkty formacji. Czułam, że my wszyscy - uczestnicy i diakonia - tam, na Eucharystii, uspokojeni, uleczeni, potrafimy trwać z Miłością.

 

            III Radość: Działanie

 

            Z Miłości rodzi się działanie. Pod tym względem Ewangelia to lektura bardzo konkretna - Jezus działa. To też jest źródłem radości. Długo szukałam w sobie pewności, by to napisać, ale tak jest, choć wcale nie idzie łatwo. Jezus podczas swojej ziemskiej pielgrzymki nie trwał biernie - stąd płynie nasza siła. Na rekolekcjach przekonałam się o tym pomagając koleżance, poświęcając swój czas, dając siebie po kawałeczku, podejmując odpowiedzialne decyzje. Opierając się na Dobrej Nowinie i jej przesłaniu, to wzbudzało radość. Trwając w niej, nieśmiało weryfikowałam swój charyzmat. A kto wie, czy nie powołanie? Kiedy myśli się: „Miłość dla mnie dała się zabić i zmartwychwstała” - wszystko wydaje się możliwe. Nim jestem wolna - i stąd moja radość. Rekolekcje mnie obudziły. Działam teraz.

 

 

            IV Radość: Dziś

 

kategoria: Prezentacja

WIKTORIA MYRTA OAZA WĘDROWNA 1 ONŻ, 1 TURNUS

Prezentacja ukaże się w najbliższym czasie.

 

kategoria: Fotografia

KAMILA WIKTOR REKOLEKCJE DOMOWEGO KOSCIOŁA