O tym, że słabość może być siłą
Dodane przez infrat dnia 03 luty 2010 18:24


Słuchając opowieści naszych kochanych oazowiczów nieraz włos jeży mi się na głowie. Zewsząd dochodzą wieści że w naszych wspólnotach nic się nie dzieje, jest nudno, szaro, wszyscy są skłóceni a najczęściej tworzą "dobrane kliki". W ogóle to księża się nie interesują, animatorzy są niepoważni a przecież kiedyś to było lepiej... Owe "kiedyś" stało się synonimem idyllicznej wspólnoty w której wszyscy się kochają, są przyjaciółmi a dobry Bóg jest wśród nich najważniejszy. Jednak najradośniej słucham tych, którzy są obrażeni bo przecież Oni chcieli dobrze tylko wszyscy są przeciwko Nim. Dawno można by pomyśleć, że przyszłość Ruchu Światło - Życie w naszej diecezji jest przesądzona. I wszystko było by jasne gdyby nie dziwny paradoks, który podsuwa nam Słowo Boże.



"Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa." 2 Kor 12:9 (BT)


Jakże zrozumieć te słowa w kontekście wszystkich tych narzekań i nabrzmiałych złością spraw ? Niedawno ze strachem odkryłem, że wiele naszych wspólnot chciałaby być dobra w modlitwie, dobra w śpiewaniu i dobra we wspólnym byciu wspólnotą. Kiedy pojawia się trudność i wspólnota okazuje się być słabą tak łatwo przychodzi nam narzekać i popadać w odrętwienie. Zapominamy o tym, że Jezus przyszedł nie do tych co się dobrze mają ale do prostaczków, skrzywdzonych i grzesznych. Warto uznać, że to właśnie ja, nie "ci inni" jestem słaby i grzeszny. Być może warto się zastanowić i dać szansę aby "zamieszkała we mnie moc Chrystusa". Nie stanie się to inaczej jak przez wspólną modlitwę i wzajemne zrozumienie. Oczywiście są sytuacje trudne których nie da się załatwić od razu, jednak nie dajmy się pogrążać w smutku i ufajmy że Bóg będzie przymnażał sił i wiary tym, którzy tego potrzebują. Boża logika bywa często inna od naszej więc słowa przytoczone wyżej mogą stać się przyczyną wzrostu i rozwoju naszych grup. Wielu z nas słusznie pragnie takiego wzrostu ale potrzeba abyśmy prawdziwie dostrzegli kondycje naszych wspólnot, ocenili to według Bożego prawa i działali nie wyrzekając się naszych słabości ale przemieniając je w źródło łaski. Święty Paweł w Liście do Rzymian mówi :



"Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska..." Rz 5:20 (BT).


{pageBreak} Wierzę, że Bóg rozlewa i będzie rozlewał swoją łaskę szczególnie na te miejsca gdzie pojawiają się problemy i trudności spowodowane ludzką słabością. Takie spojrzenie na wspólnoty może mieć duże znaczenie w podejmowaniu istotnych decyzji. Nie bójmy się walczyć o to co dobre, Ruch Światło-Życie jest Bożym dziełem, jest dziełem któremu Bóg błogosławi, jednak potrzeba naszej wierności w obliczu kryzysu. Jezus Chrystus zanim zbawił nas wszystkich cierpiał straszliwe męki, które nie stały się Jego hańbą ale Jego chlubą. Dlatego my, będąc Kościołem - członkami Jego mistycznego ciała musimy obumierać aby rodzić się na nowo. Niech ta świadomość stanie się dla nas radością, że możemy uczestniczyć w tym misterium. Być może dla wielu takie rozumowanie będzie trudne biorąc pod uwagę to co nieustannie proponuje nam "świat" ja jednak wiem, że cierpienie Boga-Człowieka jest dla nas prawdziwym źródłem życia i łaski. Wielu spyta jak urzeczywistnić słowa świętego Pawła. Jak zbudować wspólnotę pełną Boga, w zwykłej rzeczywistości, w przeciętnej miejskiej parafii w której Proboszcz nie wie co to Oaza, wikary czeka na swoją parafię a młodzież nie garnie się do Kościoła ? Z odpowiedzią przychodzi nam Jezus Chrystus przemawiając do swoich uczniów.



"U ludzi to niemożliwe ale nie u Boga, bo u Boga wszystko jest możliwe" Mk 10, 27b (BT)


Gdzie indziej zaś mówi:



"Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze." Mk 11:24-25 (BT)


Kiedy stajemy przed Bogiem z otwartym sercem i w pokorze wyznajemy, że to On jest Panem wszystkich tych wspólnot, wszystkich sytuacji i nas samych to wtedy dajemy Bogu sposobność aby On działał przez nas. Jeśli tylko uznamy, że my sami nic nie zdziałamy dopóki dobry Bóg nie uzdolni nas do tego, jeśli uznamy, że jesteśmy mali i grzeszni to wtedy pozwalamy aby nasza słabość przemieniała się w siłę, aby nasza pokorność owocowała w nas samych, w naszych parafiach i rodzinach. Wzajemne zrozumienie i przebaczenie sobie sporów jest dobrym początkiem rozwoju i "procesu zdrowienia" naszych własnych nieraz niewielkich, być może skłóconych wspólnot. Nie bójmy się przyznać, że nie radzimy sobie z jakąś sytuacją. Nie bójmy się uznać, że jesteśmy mali albowiem w naszej słabości okazuje się Boża moc. Niech łaska Pana obficie rozlewa się w naszych sercach dzięki woli Boga i naszej otwartości na Jego tchnienia.



"Zaufaj Panu całym sercem, a nie polegaj na swojej umiejętności. Staraj się Go poznać na wszystkich swych drogach, a On wyrówna twoje ścieżki." Prz 3, 5-6 (BT)


Jurek Pazurek ;) jurekpazurek@pf.pl