III Niedziela Wielkanocna
Dodane przez infrat dnia 20 kwiecień 2012 11:24

ROZWAŻANIE

Po niedzieli Miłosierdzia a przed niedzielą Dobrego Pasterza następuje III niedziela Wielkanocna, którą nazwę niedzielą sprawiedliwości. Nie wiem, czy Kościół tak ją oficjalnie określa, gdyż nie udało mi się tego znaleźć, lecz myślę, że jest to słuszne, gdyż sprawiedliwość jest najważniejszym przymiotem Boga, zaraz po miłosierdziu. Sam Pan Jezus, w słowach zapisanych w Dzienniczku św. Faustyny, zapowiada swoje przyjście, już nie jako miłosiernego, lecz sprawiedliwego i karzącego sędziego. Jednak w skierowanym przez Kościół Słowie Bożym rysuje się inny wymiar Jego sprawiedliwości. To „Święty i Sprawiedliwy” gładzi grzech przez swoją śmierć. On wymierza mi sprawiedliwość, gdy do Niego wołam w swych trudnościach. Naszym rzecznikiem u Ojca jest nie kto inny, jak Jezus Chrystus Sprawiedliwy. Sprawiedliwość Boga jest orężem w walce nie przeciwko wiarołomnemu i nieświadomemu człowiekowi, lecz jest narzędziem wyzwolenia mnie z grzechu, w którym tkwię. Grzech pojawia się we wszystkich czytaniach, za każdym razem jako pokonany, złamany, nie mający już władzy. Lecz bym mógł skorzystać z tej Bożej Sprawiedliwości, która idzie zaraz za Jego Miłosierdziem i może mnie wyzwolić od mojego grzechu, konieczne są: pokuta, nawrócenie i życie zgodne z Jego nauką. Nie tak dawno temu działy się Wielkie Misteria Męki Śmierci i Zmartwychwstania, poprzedzone czasem oczekiwania i pokuty. Teraz jest czas radości i świętowania. Dlaczego mam pokutować, nawracać się? Czyż nie od tego był Wielki Post? Otóż czas na pokutę i nawrócenie jest zawsze, nawet w czasie radości, ponieważ tego wymaga życie zgodne z Jego nauką, a jeśli nie żyję zgodnie z nią, sam wydaję na siebie wyrok. Każdemu uczniowi Chrystusa po okresie przygotowania grozi pewne osłabienie czujności i „spoczynek na laurach”. Nie ważne, jak wiele osiągnąłem w Wielkim Poście, ilu postanowień dotrzymałem i jakich podjąłem się wyrzeczeń – jeżeli nie ma to przełożenia na dalsze życie, teraz, po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, gdy ten wkrótce będzie wzywał do czynienia uczniów, jeżeli całą tę pracę wykonałem nie z Jego woli, ale by jakoś zrealizować swoje ambicje, jeżeli siłę położyłem w sobie, nie w Nim, to upadek może być dotkliwszy, niż gdybym nie podjął się żadnej pracy. Nie mogę stracić czujności, by nie zaprzepaścić owoców Jego ofiary. Nie chodzi o mój własny trud, lecz o Jego poświęcenie. On – Zmartwychwstały, Miłosierny i Sprawiedliwy Pan – przychodzi, by podnieść mnie z grzechu, bo sam nie mogę tego uczynić. Moją drogą jest życie Jego nauką, a nie da się iść nią inaczej, jak przez pokutę i nawrócenie, które wszak nie są źródłem smutku, lecz właśnie radości.

Sebastian Kuczek – Diecezjalna Diakonia Liturgiczna