Oto teraz czas zbawienia czyli o Świętym Triduum Paschalnym
Dodane przez Barteo dnia 07 kwiecień 2012 08:50

Znajdujemy się obecnie u szczytu roku liturgicznego. Obchód Misterium Paschalnego, rozpoczęty w Niedzielę Palmową Męki Pańskiej, znajdzie swój kulminacyjny moment w tych Trzech Dniach, będących jakby jedną Uroczystością. Zbliżając się do tego świętego czasu, warto przypomnieć sobie, do jakiego przeżycia tych dni zachęca nas Kościół, oraz uzmysłowić sobie bogactwo znaków towarzyszących świętym obrzędom.

Wydarzenia zbawcze, dokonane już raz na zawsze przez Chrystusa, zostają uobecnione na nowo w Liturgii Kościoła. To jest pierwsza rzecz, o której nie wolno nam zapomnieć. Żywa świadomość tego pozwoli nam niejako towarzyszyć Jezusowi w czasie Jego męki, pogrzebania i zmartwychwstania.
 
Triduum czyli co?
Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielka Sobota? Trzy dni dodatku dla nadgorliwych, którym nie wystarczy Msza w Niedzielę Zmartwychwstania, czy szczyt, pozwalający w Niedzielę już „wyluzować”? Nie. Trzy Dni, to trzy Tajemnice.
 
Dzień pierwszy do dzień Męki.
Nie inaczej! Święte Triduum Paschalne rozpoczyna się Mszą Wieczerzy Pańskiej, sprawowanej na pamiątkę ustanowienia sakramentów Eucharystii i kapłaństwa. Po uroczystym hymnie Gloria, milkną organy, dzwony i dzwonki. Stajemy się świadkami wydarzeń Ostatniej Wieczerzy. Pan Jezus gorąco pragnie spożyć ją z nami, zanim będzie cierpiał. Wie, że Jego Ofiara zostanie złożona raz na zawsze, ale chce, aby jego uczniowie czynili ją obecną codziennie wszędzie tam, gdzie dotrze orędzie Jego Ewangelii. Bóg zapowiedział to już przez proroka Malachiasza: Na każdym miejscu dar kadzielny będzie składany Imieniu memu i ofiara czysta. W katedrach oraz gdzieniegdzie, gdzie sprawuje się opcjonalny obrzęd „Mandatum”, stajemy się świadkami sceny obmycia nóg. Choć jesteśmy czyści dzięki Słowu Bożemu, nie możemy chodzić po tym świecie, nie brudząc sobie nóg, to znaczy: trwając w łasce Bożej, nie potrafimy uniknąć powszednich uchybień w miłości Boga i bliźniego. Zawsze będziemy potrzebowali Jego miłosierdzia. Chrystus uczy nas, abyśmy sobie nawzajem umywali nogi, tzn. pamiętali, że często okazujemy się nie mniejszymi egoistami, niż nasi bracia i siostry, i że bez wzajemnego zrozumienia i wybaczenia nie będziemy mogli dawać świadectwa Ewangelii. Nazwa obrzędu pochodzi od łacińskiej antyfony mu towarzyszącej: „Przykazanie nowe daję wam…”. Za odśpiewanie hymnu Sław języku tajemnicę, Kościół tego dnia udziela odpustu zupełnego na zwykłych warunkach. We Mszy wypada posłużyć się Kanonem Rzymskim.
            Po Mszy przenosimy Najświętszy Sakrament do ciemnicy. Pamiętajmy o modlitwie Pana Jezusa w ogrójcu i zechciejmy czuwać z Nim chociaż jedną godzinę. Rozważajmy Jego zdradę, opuszczenie, nielegalny (bo w nocy) sąd Sanhedrynu.
            Rano w Wielki Piątek Kościół sprawuje uroczystą Liturgię Godzin, zwaną Ciemną Jutrznią. Jest to Godzina Czytań łączona z Jutrznią, w której możemy uczestniczyć w naszej sosnowieckiej katedrze o godzinie 8:30, pod przewodnictwem Biskupa Diecezjalnego, w niektórych parafiach, lub odmawiając ją sami; dostęp do tekstów w dobie Internetu nie jest problemem. W jej treści znajdziemy psalmy, hymny i antyfony nawiązujące do męki Chrystusa, zapowiedzianej już w Starym Testamencie. Nazwa „Ciemna Jutrznia” pochodzi z przedsoborowego zwyczaju, zgodnie z którym po każdym z psalmów gaszono jedną świecę na ołtarzu (wtedy Matutinum i Laudes miały w sumie 14 psalmów), a na koniec klerycy uderzali brewiarzami o ławki, na znak trzęsienia się ziemi po śmierci Chrystusa.
            W Wielki Piątek dalej czuwamy z Jezusem męczonym. Pamiętajmy, że <teraz> jest On targany na sąd Piłata, że niesie krzyż, że zostaje do niego przybity, ze ok. godz. 15. umiera.  Punktem kulminacyjnym tego dnia jest popołudniowa Liturgia Męki Pańskiej. Zauważmy, że jest ona jakby kontynuacją Mszy Wieczerzy, która nie została zakończona błogosławieństwem. Podobnie Liturgia Męki zaczyna się ciszą i tak też się skończy. Liturgia ta składa się z trzech części. Najpierw uczestniczymy w Liturgii Słowa, w której centralne miejsce zajmuje czytanie Pasji wg św. Jana, a wieńczy uroczysta Modlitwa Powszechna. Następuje po niej Adoracja Krzyża, z którą Kościół wiąże odpust zupełny na zwykłych warunkach. Kolejnym etapem Liturgii jest Komunia Święta, po której Najświętszy Sakrament jest przenoszony do symbolicznego grobu. Jezus umiera.
 
I zaczyna się dzień drugi: Szabat Chrystusa
Czyli dzień odpoczynku. Wbrew pozorom nie jest on pozbawiony treści. W Wielką Sobotę w Ciemnej Jutrzni możemy usłyszeć czytanie ze Starożytnej Homilii na Wielką i Świętą Sobotę; zawiera ona piękny opis rozmowy Jezusa z Adamem w otchłani. Pozwalając sobie na osobistą dygresję wspomnę, iż tekst ten rozwiązał mój problem podejścia do mojego chrzcielnego patrona; czy jest święty Adam, czy nie święty, bo w końcu co takiego zrobił? A jednak; po prostu Chrystus podał mu rękę. Oprócz Liturgii Godzin i poświęcania pokarmów (który to obrzęd jest tak mało istotny, że nie będę się rozwodził nad symboliką jaj i kiełbasy, o ile jakaś istnieje) Kościół nie sprawuje tego dnia żadnej Liturgii, a nawet Komunię Świętą można przyjmować tylko w ramach Wiatyku. Zachęca się do czuwania przy grobie Pańskim i adorowania Najświętszego Sakramentu. Zauważmy, że Jezus używał pojęcia śmierć nie na określenie rozłączenia duszy i ciała, ale na rzeczywistość grzechu; inaczej przecież skłamałby o córce Jaira. I tu właśnie, w tym grobie, mamy możliwość adorować Jezusa żywego, uwielbionego, a jednak w grobie; na skraju życia i śmierci. 
 
"W Mszale Rzymskim możemy zaobserwować wielki napis NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA a pod nim WIGILIA PASCHALNA."
 
Dzień trzeci to Niedziela Zmartwychwstania
Jeśli ktoś ma wątpliwości, to niech prześledzi uważnie mszalne Credo. Po zapadnięciu zmroku w Wielką Sobotę, rozpoczyna się już obchód Dnia Trzeciego; Niedzieli. W Mszale Rzymskim możemy zaobserwować wielki napis NIEDZIELA ZMARTWYCHWSTANIA a pod nim WIGILIA PASCHALNA. Określanie tej celebracji jako <Liturgii Wielkiej Soboty> jest przynajmniej nieporozumieniem, żeby nie powiedzieć: ignorancją. 
            Wigilia Paschalna ma cztery etapy: to Liturgia Światła, Liturgia Słowa, Liturgia Chrzcielna i Liturgia Eucharystyczna. Pierwszym znakiem Wigilii Paschalnej jest… ciemność. Liturgię tę należy rozpoczynać po zapadnięciu zmroku bynajmniej nie ze względu na jakieś „widzimisie” Kongregacji ds. Kultu Bożego. Ciemność oznacza grzech i śmierć, które zostają pokonane przez Chrystusa – Światłość świata. Nie czujemy się komfortowo w ciemności, gdy nie wiemy, gdzie możemy postawić stopę, by nie wejść na ścianę; grozi to np. złamaniem nosa. Podobnie, byłoby tragedią, gdyby ktoś czuł się komfortowo żyjąc w grzechu. Na szczęście mrok tej nocy zostaje rozproszony przez światło Chrystusa. Ale zanim to nastąpi poświęcamy ogień. Ten znak przekłada się na życie: bez ognia miłości, rozpalanego w nas przez Ducha Świętego, nie możemy być światłem świata. Po uroczystym wniesieniu Paschału, zostaje on dedykowany na chwałę Boga, w Orędziu Wielkanocnym; podniosłym lirycznym utworze opiewającym majestat Najświętszej Nocy i Chrystusa zwyciężającego śmierć. Paschał winien być owocem pracy pszczelego roju, woskową kolumną. Co do plastikowych tub, pozostaje nadzieja, że są świadectwem zaledwie braku wyobraźni, nie zaś braku wiary w to, co się robi podczas Liturgii, która nie jest przecież przedstawieniem, tak jak obecne w niej symbole nie są dekoracją. Następująca później Liturgia Słowa jest bardzo bogata; zawiera aż siedem czytań ze Starego Testamentu, Epistołę i Ewangelię, czyli w sumie dziewięć czytań. Niektóre czytania można pominąć. W każdym razie, zawierają one skrótowy opis historii zbawienia. Między Starym a Nowym Testamentem rozbrzmiewa uroczysty hymn Gloria. Po homilii następuje poświęcenie wody chrzcielnej, któremu towarzyszy wzywanie Kościoła Tryumfującego, chrzest ewentualnych kandydatów lub odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Później jest Liturgia Eucharystyczna, a na zakończenie wypada odprawić procesję rezurekcyjną. Jest to praktyka o wiele bardziej sensowna, niż jak najwcześniejsze rozpoczynanie Wigilii i jej maksymalne skracanie, „żeby ludzie wstali” na poranną Rezurekcję.
 
            W Niedzielę Zmartwychwstania kontynuujemy przeżywanie radości paschalnej. Można udać się na drugą Mszę Świętą. Triduum Paschalne kończy się tzw. Nieszporami Chrzcielnymi, które nazwę zawdzięczają odprawianej kiedyś wówczas procesji neofitów.
Niech ten czas będzie świętym czuwaniem prowadzącym do radości i niech przyniesie obfite owoce, pogłębi naszą chrześcijańską tożsamość i obfituje we wszelkie łaski Boże.
Adam Supel 
Diecezjalna Diakonia Liturgiczna