Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Niedziela (05.06.2011)


ROZWAŻANIE

Tym, co od jakiegoś czasu najbardziej uderza mnie najmocniej w perykopach ewangelicznych, w których występują razem Jezus i Apostołowie, jest –nieraz wręcz groteskowy – rozziew miedzy tokiem rozumowania Mistrza i Jego uczniów. Tak właśnie jest i we fragmencie liturgii uroczystości Wniebowstąpienia. Chrystus ukazywał się już wcześniej uczniom w chwale po swoim zmartwychwstaniu, mówi im o misji i Królestwie, wchodził do wieczernika, choć drzwi były przecież zamknięte, pokazał przebite ręce i bok, teraz zaś, przed odejściem do Ojca, gromadzi ich na górze, by przekazać ostatnie swoje polecenie przed odejściem, lecz myśli Apostołów (z których nadal niektórzy wątpili!) wciąż uporczywie ciążą tylko ku jednemu „Czy przywrócisz królestwo Izraela?”. W moich oczach to absolutnie popisowe zepsucie podniosłości tego momentu. Trzy lata nauki, trzy lata wpajania zasad drogi prowadzącej do życia, trzy lata spędzone w obecności Boga na ziemi i taki finał. Gorzej byłoby chyba tylko, gdyby któryś z Apostołów stwierdził chwili wniebowstąpienia, że coś by zjadł.

Gdzie te „światłe oczy serca, byście wiedzieli, czym jest nadzieja waszego powołania, bogactwo chwały Jego dziedzictwa wśród świętych i przemożny ogrom Jego mocy względem nas wierzących”? Uporczywość z jaką drugim uchem Piotr i pozostali wypuszczają słowa Jezusa zdumiewa nas a Jezusa chyba trochę drażni, jak wtedy gdy Tomasz stwierdza, że przecież nie mogą iść drogą Jezusa, no bo jak, skoro nie znają drogi. Ale czy z nami nie bywa podobnie? „Zbawienie zbawieniem, Panie Jezu, ale ten egzamin z rachunkowości…” No właśnie. Chyba nie tak bardzo pilniejsi jesteśmy od rybaków z Galilei.

Zauważmy jednak, że w życiu Apostołów następuje jednak chwila, gdy uwalniają się z tak wąskiej perspektywy pojmowania misji Chrystusa i celu własnej ich drogi na ziemi. Ten moment dla uczniów nastał w pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu Jezusa, a dla nas nastanie za tydzień. Bez mocy darów Ducha Świętego nadal pozostaniemy mali w swoich oczekiwaniach i ambicjach, gdy tymczasem to zuchwalcy i gwałtownicy pełni Bożego ognia Ducha wdzierają się do Królestwa niebieskiego. Od tej chwili uczniowie nie czuli już strachu, lecz potrzebę głoszenia. Wyszli z wieczernika by mówić w językach wszystkich narodów, zrozumieli o jakie królestwo należy zabiegać. Weźmy przykład z Apostołów i wykorzystajmy moc Ducha, dla zesłania której dziś Jezus wstępuję do Ojca. Bóg nasz jest Bogiem, który daje Zycie w obfitości, jakaż więc to nieroztropność zbierać okruszyny spod stołu, gdy Jezus, wstąpiwszy do nieba, zastawia dla nas na nim na ucztę.

Chrystusowe posłanie dotyczy nie tylko Apostołów. Spadkobiercami misji uczniów jesteśmy wszyscy. I tak samo jak oni i my możemy być pewni zarówno Chrystusowej obecności, jak i mocy darów Ducha danego z góry. Niech dzisiejsze święto kieruje nasze spojrzenie w górę, na sylwetkę znikającego w obłokach Jezusa, byśmy mogli to, co nas otacza widzieć z perspektywy szerszej niż ta, którą zakreśla koniec własnego nosa.

Krzysztof Ciszewski

KOMENTARZ

Dzisiejsza liturgia słowa pokazuje nam, że mimo iż Chrystus opuścił ziemię i wstąpił do nieba, ciągle jest z nami. Obecny w sakramentach, w słowie, czy poprzez działanie Ducha Świętego, ciągle daje nam znaki, że jest przy każdym z nas. Przez to umacnia nas i daje siłę byśmy mogli wykonać zadanie, które nam powierzył- stałe świadczenie.

Justyna Wadowska i Ewa Borowska

Wygenerowano w sekund: 0.00
8,306,845 Unikalnych wizyt