Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Niedziela (08.05.2011)


ROZWAŻANIE

Po raz kolejny Chrystus ukazuje się Apostołom i po raz kolejny widzimy, jak bardzo odległa od kategorii myślenia tej grupy była idea zmartwwychwstania. Problemem było nie tyle zaakceptowanie, że On jest w stanie tego dokonać - nie, zjawisko zmartwychwstania było od ich myślenia tak odległe, że nie rozważali go jako opcji możliwej do zaistnienia.

Można zarzucać, że usiłowali wpisać Jezusa w ludzką logikę, w człowieczy sposób myślenia. Można sugerować, że nie rozumieli wielkości Boga-Stwórcy. Ale Apostołowie byli ludźmi prostymi, których umysły mieściły niewiele. Nie rozumieli, jak miałoby nastąpić zmartwychwstanie, bo zwyczajnie nie wiedzieli, jak taki proces miałby przebiegać. Trudno wierzyć w coś, o czym się nie wie, że istnieje.

Jezus dawał Apostołom wyraźne znaki. Bardzo wymownym było wskrzeszenie Łazarza, które pokazywało, JAK to się dzieje. Jednak Łazarz został wskrzeszony, a dokonało się przez Jezusa. Niuansów teologii i świadomości, że to mocą Najwyższego się dzieje, nie było. Potrzebny był widzialny wykonawca czynności.

Jednak jedyny możliwy wykonawca czynności został zabrany. Jak miałby Jezus się wskrzesić, skoro sam nie żyje. Jedynym ratunkiem dla Jezusa był w ich rozumieniu On sam, nikt inny w tym czasie nie czynił takich cudów.

Pewnie poważny niepokój nawiedził Apostołów, gdy słuchali kogoś, kto kilka dni po ukrzyżowaniu Jezusa przytaczał proroctwa o Nim. Może myśleli, że to arcykapłani usiłowali złapać ich podstępem, być może nasuwało im się podejrzenie, że Chrystus miał jakichś tajnych uczniów i tak naprawdę ich przekonanie o pierwszeństwie, które jeszcze na tym etapie wydawało się dla nich być ważne, traciło znaczenie.

To, jak i fakt, że Chrystus zapowiadał im pokonanie śmierci, nasuwało twierdzenie, jakoby ich oszukał. Nie mamy pojęcia, co mogło dziać się w głowach Apostołów od ukrzyżowania do TEJ nocy. "A myśmy się spodziewali..."

Ale jak zmartwychwstanie było cudem, którego nie potrafili pojąć, tak łamanie chleba było niejako znakiem rozpoznawczym. Prawdopodobnie nie rozumieli, co za NIM się kryje. Niemniej tak czynność, tak oryginalna w swojej prostocie, stanowiła jasny komunikat: TO JEST PAN.

Cud zmartwychwstania był zdarzeniem wielkiej rangi. Gdy Izraelici mieli obejrzeć Boga, zasłaniali twarze. Kiedy przyszło do oglądania Boga Zmartwychwstałego, Boga Eucharystycznego, on znikał. Oglądali twarz Jezusa póty, póki nie dotarła do nich świadomości Jego boskości.

Po Przeistoczeniu, gdy Jezus przez osobę kapłana zostawia nam siebie, nie widzimy go tak, jak człowieka widzi dziecko. Nie widzimy Jego nogi, biodra, uszu. Ale gdy tamta świadomość docierała do Apostołów, ludzkiej postaci Jezusa też już nie było.

Tomasz Jaskuła

KOMENTARZ

W dzisiejszej liturgii słowa stajemy przed prawdą, że Jezus żyje i jest stale obecny pośród nas. Wiara otwiera nam oczy, żebyśmy tak jak uczniowie mogli z nim rozmawiać i ucztować. Chrystus chce, żebyśmy sami dostrzegli Jego działalność, dlatego daje nam znaki i ukazuje nam prawdę o sobie, którą odkrywamy dzięki wierze w Jego zmartwychwstanie.

Justyna Wadowska i Ewa Borowska

Wygenerowano w sekund: 0.00
8,200,562 Unikalnych wizyt