Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Niedziela (01.05.2011)


ROZWAŻANIE

"Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia. Tam gdzie przebywali uczniowie, drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami.."

Do Apostołów dotarła już wiadomość o zmartwychwstaniu. Maria Magdalena przekazała im swe: "widziałam Pana!". Ale mimo wszystko tyle w nich jeszcze było lęku, niepewności, strachu. Bali się Żydów, śmierci, bali się nawet otworzyć drzwi... Tak wiele było wątpliwości, pytań, czy to w ogóle możliwe. Pewnie pojawiała się także nieśmiała prośba, aby Jezus wreszcie i im się ukazał, jeżeli naprawdę żyje... Tak wiele zdarzyło się w ciągu ostatnich kilku dni w ich życiu. Zbyt wiele. Może w ich głowach pojawiały się wspomnienia wydarzeń, których byli świadkami. Ostatnia Wieczerza, pojmanie, droga krzyżowa, ukrzyżowanie, śmierć... Może mimo wszystko wciąż towarzyszyła im pustka, choć obecnie niepozbawiona promyka nadziei. I pytanie: co dalej?

Właśnie do takich wylęknionych uczniów, nie do końca wierzących w Jego zwycięstwo, przychodzi Jezus. Jak wielka miłość musiała być w Jego Sercu, jak dobrze musiał rozumieć strach swoich braci, skoro pierwsze Jego słowa brzmiały "pokój wam!". Tak dobrze wiedział, że po doświadczeniach ostatniego czasu tego właśnie im potrzeba. Pokoju. I Jego obecności wśród nich. Wiedział jak bardzo niemożliwe wydaje im się Jego zmartwychwstanie. Miał świadomość, że to, w czym uczestniczą jest poza ich zdolnością rozumienia i pojmowania. Więc pokazał im także ręce i bok, jako widoczny znak tego, że nie śni im się to, co widzą. A oni wtedy dopiero poznali Go i smutek ustąpił miejsca ogromnej radości!

Jednak na tym nie koniec. "Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego!". W swej wielkiej miłości, Pan Jezus wylewa na Apostołów swego Ducha, aby byli w stanie spełnić zadanie, jakie przed nimi postawił. Zadanie trudne, ale z Bożą pomocą wykonalne. Nie zostawia ich samych, ale daje to wszystko, co bedzie im potrzebne, aby pójsć za Jego słowem. "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane". Jak wielka łaska i jak wielka tajemnica! W swoim miłosierdziu Bóg obdarza człowieka możliwością pojednania się z Nim, życia w Łasce! A dziać sie to będzie także poprzez ludzkie ręce - ale mocą Chrystusa. Tym wielkim Darem zostaliśmy obdarowani także my, choć wtedy nie było nas posród uczniów Pana. I nas dotknęła Jego miłość.

Tomasza nie było razem z tymi, którzy wtedy zobaczyli Jezusa. I choć świadczyli przed nim, że Mistrz rzeczywiście zmartwychwstał, że przecież widzieli Go na własne oczy - nie uwierzył im: "Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę." Ale Pan wiedział o tym. Wiedział, że Tomaszowi brakuje wiary. Więc gdy przyszedł do nich po raz kolejny, pozwolił mu w swej dobroci dotknąć ran. Dzięki nim właśnie Chrystus został poznany przez swego ucznia: "Pan mój i Bóg mój!".

I na koniec przesłanie dla nas, wśród wielu wątpliwości i kryzysów wiary, które nieraz stają się naszym udziałem: "Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli." Bóg rzeczywiście nas ukochał ponad wszystko na świecie i poza nim. A i my możemy uwierzyć w Niego dzięki znakom męki - przecież każdego dnia jest obecny w Eucharystii.

Olga Gańczak

KOMENTARZ

Chrystus zmartwychwstał. W dzisiejszej eucharystii chce nam pokazać ogrom Jego miłosierdzia. Mimo naszych słabości i zwątpień nieustannie pomaga nam w dążeniu do zbawienia. Chce byśmy mimo różnych przeszkód nie poddawali się i nie ustawali w naszej wierze. Źródłem siły powinna być dla nas Msza Święta. Podczas niej możemy się łączyć z bliźnimi, tworząc prawdziwą wspólnotę. Jest to miejsce gdzie najsilniej możemy poczuć obecność naszego Zbawiciela. Dzięki niej smutki naszego życia zamienią się w radość.

Justyna Wadowska i Ewa Borowska


Powiązane newsy:

News


Brak opublikowanych newsów

RSS-Feeds
Wygenerowano w sekund: 0.00
8,032,776 Unikalnych wizyt