Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Niedziela (27.03.2011)


ROZWAŻANIE

Szukając punktu wspólnego czytań przewidzianych na 3. Niedzielę Wielkiego Postu, zazwyczaj skupiamy się na sprowadzaniu ich do znaku wody. Znak ten, wielokrotnie przywoływany na kartach Pisma Świętego, stanowić może tutaj jednak ledwie pretekst do opisania innego zjawiska. Rzadko bowiem zdarza się, by tak znaczącą rolę w czytaniach niedzielnej liturgii odgrywał człowiek grzeszny.

Jednym z kluczowych dla relacji człowieka z Bogiem problemów jest niemożność stosowania logiki i sposobu myślenia Stwórcy. Człowiek - czy to w pysze, czy w nieświadomości - usiłuje plasować Go w układzie odniesienia typowym dla relacji, w których nie występują jednostki (zbiorowości) natury innej niż ludzka. Abstrahując od wszelkich różnic na płaszczyźnie sprawnego funkcjonowania w stosunkach społecznych, antycypacji otaczających zjawisk, różnic w etapie rozwoju czy - najzwyczajniej w świecie - odmiennego postrzegania rzeczywistości, w zdecydowanej większości przypadków człowiek potrafi nadążyć za działaniem człowieka, w najgorszym wypadku - niezauważalnie odstawać. W żadnej mierze nie można uznać, że takie proporcje można uznawać w relacjach na linii Bóg-człowiek. I to bez nadmiernego wgłębiania się w związki przyczynowo-skutkowe i podstawy teologiczne takiego stanu.

Izraelici, wyprowadzeni z Egiptu za sprawą bardzo wyraźnego działania Boga, usiłują umieścić sposób Jego działania w niezdrowych relacjach międzyludzkich - rozpatrują wyjście z niewoli w kategoriach podstępu i usiłują zastosować wobec Niego nieudolną formę szantażu. Człowiek grzeszny staje się tu głuchy na obietnice Boga - zapomina o ojcowskiej trosce i nieskończonej dobroci. Zapomina też o konkretnej perspektywie Zbawienia, jaka dlań została przygotowana. Bóg nie wykonuje działań bezcelowych - wszystko, co robi, robi po coś. Konkretne coś jest tu finalnym elementem planu Bożego. On nie zapomina. Czasami tylko wystawia na próbę, żeby sprawdzić, czy człowiek umie robić to, co powinien - czyli bez względu na wszystko dążyć drogą przezeń wskazaną.

W Liście do Rzymian św. Paweł pokazuje wielkość dzieła Zbawienia poprzez aspekt przyczyny. Bogu do umożliwienia zbawiania człowieka nie jest potrzebna jego inicjatywa. Bóg dzieła tego dokonuje wobec osoby grzesznej, niedoskonałej. Nie ma tu znaczenia, czy człowiek z tej szansy korzysta - Bóg, istniejąc poza czasem, ciągle to wie. Miejsce jest przygotowane niezależnie od woli człowieka; od jego woli zależy tylko, czy z tego miejsca skorzysta.

Bezpośrednim przykładem, jak bardzo nie potrafi człowiek z Bogiem rozmawiać, są przywoływane w Ewangelii rozmowy. Wielokrotnie za tokiem myślenia Jezusa nie nadążają Apostołowie: czy to na Górze Przemienienia, czy podczas Ostatniej Wieczerzy - przykłady można mnożyć. W przeznaczonej na tę niedzielę perykopie, oprócz uczniów Jezusa, rozmowę z Nim odbywa Samarytanka.

Lecz tak naprawdę są to dwie osobne rozmowy. Wypowiedzi Samarytanki padają na zupełnie innej płaszczyźnie niż nauka, którą kieruje Jezus. Początkowo są wyrazem troski o codzienność, naturalnym wyrażeniem zadziwienia sytuacją i bezradnością wobec błahych problemów. Słowa Jezusa są bardzo wymowne: od razu usiłuje uświadomić kobiecie, że nie wie, z kim rozmawia. Dość szybko pozwala kobiecie się sobą zadziwić - tak, jak działa przez niemal cały okres głoszenia Królestwa na ziemi. Nie przytacza zawiłych stylistycznie konstrukcji ani nie prezentuje wymyślnych dowodów na Swoją boskość. Daje świadectwo o Ojcu - li tylko - a słowa, jakich używa, przekonują, mimo że rozmówczyni ich nie rozumie. Przestaje mieć znaczenie woda, nieistotny jest pokarm, którego spożycie sugerowali uczniowie. Nie pada nawet dziesięć zdań, a wyjściowe pojęcia stają się obrazami - i to obrazami Ojca.

Zdumienie kobiety jest tak silne, że bez wahania przyznaje się publicznie do niemoralnego prowadzenia się. Pragnienie Boga i dzielenia się Nim ma olbrzymią moc - gdyby Samarytanka nie uwierzyła, Jezus nie zostałby w mieście i mieszkańcy nie przekonaliby się o jego posłannictwie.

Jezus nie siedział przy studni po to, by napić się wody. Siedział tam po to, by spotkać Samarytankę.

Kobieta powiedziała o Nim sąsiadom. Sąsiedzi przekazali kolejnym i kolejnym. A któryś z tych kolejnych powiedział o Nim właśnie tobie.

Tomasz Jaskuła

KOMENTARZ

W dzisiejszej liturgii słowa Chrystus objawia nam się przez rozmowe z Samarytanką. Naucza o wodzie żywej, którą nam daje, byśmy już nie pragnęli tylko żyli dzięki niej. Woda żywa symbolizuje Ducha Świętego. Woda to również symbol chrztu świętego. Sakramentu, który wprowadza nas w życie Kościoła i który czyni z nas dzieci Bożych. Bóg pokazuje nam przez tą naukę swoją miłość i pamięć o nas grzesznikach.

Justyna Wadowska i Ewa Borowska


Powiązane newsy:

News


Brak opublikowanych newsów

RSS-Feeds
Wygenerowano w sekund: 0.01
8,306,855 Unikalnych wizyt