Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Świadectwo z Oazy Rodzin I DK


Dlaczego nie uniknęliśmy bycia parą moderatorską na rekolekcjach?

Z trzech powodów:

  • jest z nami Bóg
  • są przy nas ludzie
  • mamy siebie i naszą rodzinę;

Bóg jest z nami - ta prawda przejawiła się na różne sposoby, np.:

  • poprzez PRAGNIENIE takiej służby w DK. Było odpowiedzią na otrzymywane dary w DK, które się „proszą” aby je przekazywać innym;
  • poprzez RADOŚĆ, która towarzyszyła nam od otrzymania propozycji cały czas i która trwa nadal!
  • poprzez rekolekcje ORDR IIo w Krościenku, na których dodatkowo zostaliśmy wzmocnieni wiedzą i przeżyciami duchowymi - dostaliśmy PEWNOŚĆ DROGI jaka jest wytyczona dla  rekolekcji oraz przypomnieliśmy sobie, że dzieło sb. ks. F. Blachnickiego jest przecież w istocie dziełem Bożym [i czuwa nad nim Niepokalana] a wtedy nabraliśmy ODWAGI - bo nasze wady są „za małe” wobec tak wielkiego wsparcia;
  • poprzez codzienną modlitwę małżeńską, w której intencja o dobrze przeżyte rekolekcje dała nam niesamowite poczucie JEDNOŚCI;
  • poprzez świadomość o zanoszonych modlitwach dużego grona osób: z rodziny(kuzynki, ciocie), z RŚŻ (nasz krąg, rejon, diecezja, uczestnicy), oraz Sióstr Dominikanek z Krakowa, a która niosła OTUCHĘ;
  • poprzez różne wydarzenia, natchnienia, spotkania, które uświadomiły nam, że te „nasze” rekolekcje są jakąś cząstką, cegiełką w budowaniu Kościoła, że to wszystko co się dzieje wokół nie jest przypadkowe - pozwoliło zachować POKÓJ w sercu, ale też MOBILIZOWAŁO do wysiłku;

Są przy nas życzliwi i pomocni ludzie

  • aż trudno przekazać co się mieści w tym stwierdzeniu. Mamy świadomość, że wielu z tych którzy mieli swój udział w przygotowaniach lub przebiegu rekolekcji pozostanie dla nas anonimowych.

Wspomnieć możemy o tym, że:

  • wsparciem był przede wszystkim KSIĄDZ moderator, który z cierpliwością wprowadzał szczegółowo „kadrę” w wizję drogi i celu rekolekcji, a w czasie ich trwania czuwał nad treścią z wielką delikatnością;
  • właśnie! ANIMATORZY! Dziękujemy Bogu,że byli z nami od początku przygotowań,że nie szczędzili czasu,że służyli modlitwą i wiedzą, że zajęli się transportem osób i rzeczy. Dziękujemy, że to był wspólny trud, wspólna radość i zaangażowanie;
  • natomiast trud DIAKONII WYCHOWAWCZEJ pozostał dla nas tylko w sferze mglistych wyobrażeń,bo trud ten diakonia całkowicie przejęła na siebie. Możemy jedynie z podziwem chylić czoła wobec umiejętności i wielkiego serca okazanego w tej posłudze; Musimy dodać, że w diakoni tej byli „pojedynczy” małżonkowie, więc dodatkowo ofiarowali rozłąkę ze współmałżonkiem; Cieszy też to, że włączyły się do diakonii wych. młode osoby spoza Ruchu!;
  • dość długo szukaliśmy osoby do DIAKONI MUZYCZNEJ, na szczęście odważną dziewczynę pomogła nam znaleźć PARA DIECEZJALNA;
  • właśnie, stały kontakt z parą diecezjalną, dał nam konkretne wsparcie w różnych wątpliwościach i pytaniach, a jednocześnie nie odebrał satysfakcji pracy w wolności;
  • KS. DIAKONOWI zawdzięczamy opiekę nad liturgią i przebiegiem nabożeństw;
  • UCZESTNICY rekolekcji też nie byli bierni, spontanicznie włączali się do pomocy (np. : organizowanie ogniska, pilnowanie by nikt niepowołany nie wchodził do budynku), służyli talentami muzycznymi i plastycznymi;
  • Od długoletnich „PRAKTYKÓW” w prowadzeniu rekolekcji (poprzednie pary diec.) otrzymaliśmy wiele  porad, przybliżających różne zasady organizacji  i sposoby działania diakoni rekolekcyjnych -było to dla nas cenne, bo dawało wiedzę pozapodręcznikową. To był taki „drugi ORDR”. Wymagał kilku spotkań, więc i podarowania nam znacznej ilości czasu, udostępnienia swoich dodatkowych materiałów „o” i „do” rekolekcji;
  • wiele OSÓB ZAPROSZONYCH do pomocy w trakcie trwania rekolekcji, podjęło się trudu przyjazdu na parę godzin (np.: z diakoni życia by poprowadzić temat o chrześcijańskim kierowaniu płodnością, małżeństwo z DK ze  świadectwem o byciu w KWC, panowie ze wspólnoty Dorosłych RŚŻ prowadzili profesjonalnie zabawę na agapie, kapłani z ośrodka rekol. i z sosnowieckiego seminarium pomogli przy spowiedzi św.), by służyć uczestnikom w pogłębieniu przeżywanych  treści;
  • PANI menadżer Z OŚRODKA REKOLEKCYJNEGO odpowiadała na nasze rozmaite dodatkowe potrzeby m.in.  pożyczyła środek do usuwania kleszczy, ustaliła zasady działania zaplecza pralniczego, itp.

Po prostu teraz możemy powiedzieć z całym przekonaniem: czego my nie umiemy zrobić, to znajdą się inni, którzy zaradzą problemowi.

Na koniec pozostało wymienić - osobno - wsparcie naszej rodziny, głównie dzieci, bo:

  • przy ich dobrej woli, zrozumieniu sytuacji, pomocy w codziennych obowiązkach - łatwiej mogliśmy przygotowywać się do rekolekcji (starsze dzieci musiały częściej czuwać nad młodszymi, a młodsze znosić brak opieki rodzicielskiej); pomagały drukować wizytówki, identyfikatory, ankiety; jedna z córek była przez część rekol. w diakonii wych. i zaprosiła do niej swoją koleżankę;
  • podczas rekolekcji młodsze dzieci starały się nie stwarzać problemów, lecz jak najlepiej uczestniczyć w swoich zajęciach - bardzo się usamodzielniły;
  • mogliśmy cieszyć się ich ogólną aprobatą dla naszych działań (a nie łaskawą tolerancją), a czasem i podpowiedziami w trudnych momentach;

Pozostaliśmy jeszcze my - jako małżeństwo:

  • oboje mamy świadomość naszych słabych stron, wad, ale też siły jaka jest w jedności małżeńskiej. Nie chodzi tu o likwidację sporów czy odmiennych spojrzeń na poszczególne sprawy. Raczej o to by w pokorze przyjąć inne rozwiązania niż osobiste, by nie torpedować niechcianych działań, by nastawić swe uszy na słuchanie współmałżonka.

TO BYŁ BARDZO ROZWIJAJĄCY CZAS DLA NASZEGO MAŁŻEŃSTWA! 

Świadomość jakiejś  odpowiedzialności za uczestników, za ich przeżycia wręcz nakazywała i wymuszała zbliżenie się wzajemne.

Musieliśmy uzgodnić  swoje zdania co do wielu kwestii, omówić różne plany działania, pomodlić się razem w danej intencji, ustalić zakres obowiązków, pomagać sobie.

SAMO ŻYCIE! - właśnie! Przypomnieliśmy sobie, że na co dzień tak ma to wyglądać i w życiu rodzinnym. Bez naszej małżeńskiej bliskości i wyrozumiałości  nie sposób kogokolwiek „prowadzić”. To był taki pojedynek: pragnienie dobra kontra egoizm utajony w różnych przyzwyczajeniach codziennego, „ułożonego” życia.

Zachęcamy - taka forma posługi w DK, to SZANSA dla pogłębienia relacji (z Bogiem, z ludźmi, z małżonkiem), a nie sprawdzian z naszych umiejętności organizatorskich.

Justyna i Grzegorz Bielawa

para moderatorska Oazy Rodzin I st. w Olsztynie k/Częstocowy

Wygenerowano w sekund: 0.01
7,946,877 Unikalnych wizyt