Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Miłosierdzie: Nieumiejętnych pouczać


Miłosierdzie w czynach: Nieumiejętnych pouczać

           Ten uczynek miłosierdzia razem z upominaniem i radzeniem wątpiącym, należy do grupy czynów które wymagają od nas szczególnej uwagi. Karzą nam bowiem wychodzić poza siebie, czyli nie tylko dostrzegać drugiego człowieka, ale wnikać w jego wnętrze, skupiać się na jego duchowości. Nie jest kierowany tylko do biskupów, katechetów, zakonników, sióstr zakonnych czy nauczycieli, ale do uczniów Chrystusa, czyli do nas, którzy bierzemy do siebie Jego słowa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody(…)Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przekazałem”. (Mt , 28,19-20) Nie możemy się jednak tego podjąć, jeśli na początku nie uświadomimy sobie podstawy działania.

           Tylko Jezus, Mesjasz, poucza nieumiejętnych; „Nie chciejcie również żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus.” (Mt 23, 10). Podczas upominania łatwo nam jest postawić siebie ponad innymi, więc łatwo tutaj wkrada się pycha. Dlatego najpierw żeby kogoś pouczyć, sami najpierw powinniśmy się stać pouczanymi. Ten uczynek musi się wypełnić wobec naszej własnej osoby. To my najpierw powinniśmy zgłębić naszą wiarę, naszą wieź z Chrystusem, między innymi poprzez zgłębianie naszej wiedzy religijnej, szukanie odpowiedzi na trudne pytania i rozwój naszej modlitwy. My sami nie jesteśmy w stanie podzielić się z kimś naszą wiedzą, jeśli nie będziemy jej posiadać.

           Lecz jeśli zdobyliśmy, otrzymaliśmy należytą wiedzę, którą możemy się dzielić, nasuwa się pytanie: Kto to jest nieumiejętny? Jaka to jest osoba? Dobrze jest tutaj sięgnąć do źródeł, w tym przypadku do języka greckiego, w którym termin „nieumiejętny” oznacza człowieka nieumiejącego się wysłowić. Ale też zalicza się do tego osobę mającą trudności z wyrażaniem siebie, z wchodzeniem w relacje z innymi. Mogą leżeć u podstaw tego bolesne przeżycia. Warto wówczas zapraszać taką osobę do wspólnoty, na modlitwę o uzdrowienie wewnętrzne. Należało by też zachęcać do udziału w rekolekcjach oraz postarać się zorganizować specjalne warsztaty psychologiczne, gdzie zostaną udzielone fachowe rady. Stoi przed nami trudna umiejętność powiązania przekazywanych treści z problemami z jakimi boryka się współczesny człowiek.

           „Nieumiejętny” odnosi się również do człowieka, który stoi na początku drogi i oczekuje, że ktoś go poprowadzi. My sami też powinniśmy stanąć przed Bogiem jako nieumiejętni, pozwolić Mu się poprowadzić Jego drogą, którą dla nas przygotował.
Sięgając jeszcze do bezokolicznika łacińskiego tego słowa, które brzmi ignorare, odkryjemy, że jest to nie znać, nie wiedzieć. Zatem nieumiejętny to ten, kto nie wie, nie zna czegoś i potrzebuje czyjejś pomocy, aby poznać, wiedzieć i doświadczyć. Dotyczy to przede wszystkim strefy wiary, poznania i doświadczenia mocy Boga i prawd wiary. Niestety obecnie jest wiele takich osób, które nie znają Boga, nie wiedzą nic o Nim, choć chodzą do kościoła lub nie.

           Do grupy nieumiejętnych z pewnością można zaliczyć dzieci i młodzież, którzy nie posiadają wielkiego doświadczenia życiowego, a przez to i mądrości. Jako dorośli możemy być dla nich pomocą w sytuacjach, w których my sami się kiedyś znaleźli i wiemy, przez to, co należałoby zrobić. Pokazać im jak odróżniać dobro od zła, szczególnie wtedy, kiedy ich hierarchia wartości jest spaczona, niewłaściwa. Dzieje się tak, gdyż wielu z nich nie zdaje sobie sprawy, że nieuczciwość, nieczystość, kłamstwo, lenistwo itp. nie podobają się Bogu i niszczą dobre relacje pomiędzy ludźmi oraz między Bogiem a człowiekiem. Nasz świat namawia do kombinowania, sięgania po to, co przyjemne dla nas, a co jest często niszczące. Odrzucana jest natomiast wierność, pracowitość i szczerość, bo są one zwyczajnie niewygodne

           Ważne jest, aby zrozumieć, że nauczać skutecznie można tych, którzy pytają, chcą zgłębić daną prawdę wiary czy rozwiązać konkretny problem. Do takich ludzi powinniśmy kierować nasze nauki, pouczenia. Tu możemy wysunąć wniosek jak bardzo musimy być ostrożni w stosunku do tych, którzy nie wiedzą o swojej nieumiejętności i co gorsza, nie chcą jej zniwelować. Nie możemy powtarzać stale tego uczynku wobec takiej właśnie osoby, aby jej nie zrazić, nie zawsze bowiem takie postępowanie przynosi dobre owoce.

           W takich sytuacjach, i w ogóle we wszystkich, należy wziąć czynny udział w pomaganiu czynami, nie tylko słowami. Bardzo liczy się nasza wyrozumiałość dla ludzkiej słabości i naszej grzeszności, co pomoże przeniknąć przekazywanej przez nas nauce do czyjegoś serca. Musimy postarać się o to, aby być dla takich osób otuchą i oparciem, a jako wzór wskazywać Chrystusa, gdyż niezliczona ilość kazań, katechez czy spotkań nie przyniesie bez tego żadnych efektów.
Wielka jest potrzeba cierpliwych „nauczycieli” szerzących cnoty pracowitości, odwagi i miłości, którzy zachęcą innych do zdobywania mądrości. Czyńmy więc to wszystko z odwagą w naszym najbliższym otoczeniu, bo tak wielu nieumiejętnych jest przecież obok nas.

Angelika Szewczak

Poprzednie rozważanie: Głodnych nakarmić

Nastepne rozważanie: Spragnionych napoić

O cyklu: Miłosierdzie w czynach

Wygenerowano w sekund: 0.03
8,288,174 Unikalnych wizyt