Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Grzeszących upominać


Miłosierdzie w czynach: Grzeszących upominać

            „Będziesz upominał swojego bliźniego, abyś z jego powodu nie zgrzeszył” (Kpł 19,17). „Jeślibyś go nie upomniał, gdy trwał w swoim grzechu, umrze i nie będzie się pamiętać o jego prawych uczynkach, ale to ty odpowiesz za jego krew” (Ez 3,20). „Bracia moi! Jeśliby ktoś z was zszedł z drogi prawdy, a inny by go nawrócił, niech wie, że nawracając grzesznika z błędnej drogi, ocali go od potępienia i przyczyni się do przebaczenia wielu grzechów” (Jk 5,19). Natan upomniał Dawida, Jan Chrzciciel upominał Heroda Antypasa, Paweł upomniał Piotra. Podobnie ja powinienem upominać brata lub siostrę.

            O upomnieniu braterskim pisał Ewangelista Mateusz (Mt 18,15-17). Kogo powinienem upominać? Osobę ze wspólnoty religijnej do której należę np. oazowej, parafialnej, rodzinnej. Najważniejszym składnikiem pełnienia wszystkich uczynków miłosierdzia jest miłość. Jeśli nie czynię czegoś z miłością to nie czynię miłosierdzia, ponieważ nie ma miłosierdzia bez miłości. Chęć upomnienia powinna wypływać z miłości do Boga i bliźnich. Ma ono dotyczyć spraw naprawdę ważnych. Uczynek upomnienia najlepiej poprzedzić wielką modlitwą w intencjach: o rozeznanie, czy wolą Bożą jest to, co zamierzam zrobić, o miłość do upominanej osoby, o pokorę oraz o to, aby zrobić to jak najlepiej. O. Józef Augustyn radził, aby nie mówić do ludzi wcześniej nie mówiąc tego Bogu. Muszę przemyśleć, co chciałbym powiedzieć. Niech poćwiczę – powiem to najpierw Panu Bogu. Następnie muszę szukać odpowiedniego momentu, miejsca, sposobu i upomnieć z miłością o której pisał św. Paweł w Pierwszym Liście do Koryntian (1 Kor 13).

            Świadomy swojej słabości i grzeszności oraz tego, że sam potrzebuję upomnień powinienem mieć gdzieś z tyłu głowy przekonanie, że rozmawiam z dzieckiem Boga, którego godność zagrożoną grzechem chcę ochronić. To ma być doświadczenie wyzwalające, ponieważ prawda wyzwala. Może lepiej jest pokazać skutki popełnionego grzechu, aby upomniany zastanowił się nad sobą, jak syn marnotrawny? Albo wyjaśnić, dlaczego Bóg powiedział, że to jest grzech, opierając się na Ewangelii i nauce Kościoła? Lub powiedzieć, co osoba upominana będzie z tego miała? Syn marnotrawny wracając do ojca myślał o tym, że będzie lepiej żył, gdy zostanie jego sługą. Doświadczył wielkiego miłosierdzia odzyskując godność i mając udział w ogromnej radości ojca. Trzeba dopasować się do osoby i sytuacji. Mam to powiedzieć surowo czy łagodnie? Słowa napomnienia niech będą konkretne, zrozumiałe i dające motywację do podjęcia poprawy. Cechować je powinny pokora, delikatność i dyskrecja.

            Pan Jezus robił to różnie. Upominając faryzeuszów nazywał grzechy po imieniu, używał ostrych słów, opowiadał przypowieści, zadawał pytania. Św. Piotr wziął Jezusa na bok i stanowczo Go upominał, na co Pan Jezus odpowiedział: „Idź za mną, szatanie! Przeszkadzasz Mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku” (Mt 16, 21-23). Słowa te chociaż przenikają aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, rozsadzają myśli i zamiary serca (Hbr 4,12) są pełne miłości i pokoju. Ukazując się Szawłowi Jezus zapytał, dlaczego Go prześladuje. Szaweł zrozumiał, że raniąc wyznawców Jezusa – rani Boga. Jezus jest Miłością i Księciem Pokoju oraz Obliczem Miłosierdzia – naśladujmy Go w upominaniu braci i sióstr.

            Św. Paweł radzi, aby członków wspólnoty upominać jak braci (2 Tes 2,15), a fałszywych nauczycieli upominać surowo (Tt 1,13). Tytusowi pisał: „Burzyciela jedności odsuń po pierwszym lub drugim upomnieniu” (Tt 3,10), Tymoteuszowi: „Człowieka starszego nie upominaj surowo, lecz zachęcaj jak ojca, młodszych – jak braci, starsze kobiety – jak matki, a młodsze – jak siostry, z wielką skromnością” (1 Tm 5,1-2). „Żadne karcenie początkowo nie wydaje się przyjemne, lecz jest bolesne. Później jednak pięknie owocuje w wychowankach pokojem i sprawiedliwością. Dlatego: Wyprostujcie omdlałe ręce i osłabłe kolana! Wyprostujcie ścieżki, po których kroczycie! Oby potykający się nie zbłądzili, lecz odzyskali zdrowie” (Hbr 12,11-13).

            Bardzo ważne jest moje świadectwo życia. Jeśli klnę to niech nie radzę bliźniemu, żeby przestał mówić wulgarne słowa. Najpierw niech sam nad tym zacznę pracować. Spójrzmy na świętych. Stanisław ze Szczepanowa upominał Bolesława Śmiałego za niewłaściwe postępowanie wobec poddanych oraz za publiczne powodowanie zgorszenia. Dominik Savio upominając kolegów pomógł wielu np. skończyć używać wulgarnych słów, pogłębić życie sakramentalne, zmienić zachowanie na lepsze. Faustyna upominała wszystkich, nawet starsze siostry, przełożonych i księży oraz modliła się za upominanych.

 

            Dawid zgrzeszył, upomniał go prorok Natan, po czym król modlił się do Boga: „Pouczę nieprawych o Twoich drogach i wrócą do ciebie grzesznicy” (Ps 51,15). Niech te słowa spełniają się w moim życiu. Jestem grzeszkiem. Doświadczam Miłosierdzia Twojego Panie w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Przechodząc przez Drzwi Miłosierdzia pragnę być miłosiernym. Oto ja – poślij mnie, abym upominał grzeszników! Posługuj się mną dla zbawienia innych! Chcę być narzędziem w Twoich rękach! Ale niech mi się stanie według słowa Twego – bądź wola Twoja!

Paweł Wojtala

Kolejne rozważanie: Głodnych nakarmić

O cyklu: Miłosierdzie w czynach

Wygenerowano w sekund: 0.00
8,476,244 Unikalnych wizyt