Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Triduum w Wiśle (2015) - świadectwo 3


Przyznam szczerze, że na samym początku ciężko mi było rozstawać się z ukochanym Olkuszem, własną parafią i możliwością śpiewu w scholi podczas liturgii Triduum, aby zacząć coś zupełnie nowego i nieznanego w obsypanej śniegiem – jak na Wielką Noc przystało – Wiśle. Tym bardziej, że oprócz młodzieży miało tam być z nami bardzo dużo dzieci, a to sytuacja lekko ekstremalna, przynajmniej dla mnie. Niemniej nastawiałam się pozytywnie.
 
            Rodzina, z którą jechałam – państwo Nowakowie – okazali się bardzo sympatycznymi ludźmi, z którymi ciekawie się rozmawia, a zwykła przejażdżka okazuje się niezłym przeżyciem. Po dotarciu na miejsce dobrze było znów zobaczyć się ze znajomymi z Oazy, a także poznać całkiem nowych, z którymi, jak się okazało, bardzo szybko  miło spędza się czas.
 
            Idea tych rekolekcji opierała się na jak najbogatszym i najbardziej owocnym przeżyciu Świętego Triduum Paschalnego. Przez te trzy dni przebywaliśmy na świętej górze Paschy – tam nasza wiara ma okazję rozkwitnąć całą feerią barw. Naszym moderatorem i przewodnikiem był ksiądz Grzegorz Koss. To właśnie jego – bardzo ciekawe – konferencje i kazania pomagały nam poznać symbolikę liturgii danego dnia. Mieliśmy – wszyscy uczestnicy – ogromne szczęście, bo ksiądz był człowiekiem naprawdę niezwykle ciepłym, uśmiechniętym, życzliwym, przyjaznym. Swoim zaangażowaniem i dobrym słowem sprawiał, że nasze spotkanie z Panem Bogiem zyskiwało na autentyczności, na prawdzie, na zaufaniu, na wierze i Miłości.
 
            Oprawa muzyczna spoczęła na barkach Justyny Łokcik. Dzięki jej ogromnemu talentowi, pięknemu głosowi i iście anielskiej cierpliwości – a ową trzeba posiadać, żeby wytrzymać psychicznie, fizycznie i mentalnie z naszym na wpół amatorskim chórem – wszystkie nabożeństwa, Msze, również Liturgia Męki Pańskiej, zostały wzbogacone o melodię, śpiew, rytm. W śpiewanych pieśniach zawierały się nasze modlitwy, które wraz z melodią i dymem kadzidła trafiały prosto do Boga. Oprawą liturgii sensu stricto zajmował się natomiast Artur Sikora. Pod jego czujnym okiem służba liturgiczna działała jak w zegarku, umożliwiając przeżywającym rekolekcje godny przebieg wszystkich celebracji.
 
            Tam – w tej śnieżnej Wiśle – udało mi się szerzej i głębiej spojrzeć na to, co właściwie dzieje się kilka dni przed samą Wielką Nocą. Na te przesiąknięte Miłością i niewyobrażalnym cierpieniem  noce i dnie zbawienia człowieka. Szczególnie ważnymi były dla mnie Wielki Piątek i Wielka Sobota. Chyba jeszcze nigdy nie przeżywałam tak Wielkiego Piątku, jak działo się to właśnie na rekolekcjach. Każdy element dnia przywodził nam na myśl, co właściwie się dzisiaj stało: dobrze dobrane pieśni, całonocne czuwanie (jeden z moich ulubionych punktów programu), Gorzkie Żale, a przede wszystkim – Liturgia Męki Pańskiej.
 
            O ile Piątek był dniem Ciszy, o tyle Wielka Sobota – dniem Światła. Szczególnie podobał mi się obrzęd wyznania wiary i „Effatha” - miał za zadanie ją umocnić, a przez „Otwórz się!” - zachęcić do działania i wyznawania jej odważnie na chwałę Pana. Oczywiście szczytem była Liturgia Wigilii Paschalnej – najprawdziwsze sanktuarium Światła i Życia, które dla nas Zmartwychwstało. Na takiej Liturgii byłam po raz pierwszy i tam właśnie po raz pierwszy tak naprawdę usłyszałam Exultet. Usłyszałam raz i już chyba w życiu nie zapomnę, był taki piękny. Podczas owej Liturgii miało miejsc jeszcze jedno ważne dla mnie wydarzenie – przełamałam wrodzoną nieśmiałość i zaśpiewałam psalm. Niby nic wielkiego, ale jeżeli nie potrafi się śpiewać, ma się przeogromny stres, trwa najważniejsza Liturgia w roku, a wszystkie czytania zostały już obsadzone – to jednak zaszczyt. „Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja, pragnie Ciebie, Boże...”. Potem to już sama radość, śpiew, śmiech, zabawa, wszystkie możliwe piosenki...i sen o czwartej nad ranem. „Zaiste, błogosławiona noc...”.
 
            Perspektywa wyjazdu to perspektywa mniej przyjemna. Jak tu wyjeżdżać z takiego raju? A tak to. Jezus zszedł z Taboru razem z uczniami. Światło trzeba głosić dalej. Rozstałyśmy się z koleżankami, obiecując sobie spotkać się niedługo.
 
            Jezu Zmartwychwstały, Ty Jesteś. Jesteś z nami. Radość z tego powodu jest tak ogromna, że łaskawie pozwala innym radościom istnieć obok, jako te wypływające właśnie z niej. I tę radość, i to Światło – pragnę ukazywać. Jak moja patronka – Maria Magdalena, Apostołka Apostołów.
 
Magdalena Sokół

Powiązane newsy:

News


Brak opublikowanych newsów

RSS-Feeds
Wygenerowano w sekund: 0.00
8,366,976 Unikalnych wizyt