Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Łucja "o Dialogu" 2013


 

Jestem bardzo szczęśliwa, że udało się nam, pomimo wielu trudności, pojechać do Niegowej na rekolekcje ,, O dialogu” podczas majowego długiego weekendu.Należymy do Oazy Rodzin już trzynasty rok. W naszej parafii, Parafii Św. Stanisława BM
w Bielsku-Białej ( dzielnica Stare Bielsko ) działają dwa kręgi Domowego Kościoła. Już od kilku lat udawało się nam wspólnie wyjeżdżać do pobliskich górskich miejscowości: Wisły- Jaworzynki, Brennej, czy też Rycerki wraz z kapłanem na kilkudniowe wypady aby zaczerpnąć ,,duchowego oddechu” po całorocznej pracy w naszym ruchu.Ten rok jednakże jest inny. Nie potrafiliśmy się porozumieć co do wspólnej wyprawy. Ponadto w naszym kręgu zaczęło dziać się źle. Już od dłuższego czasu widać było postępującą stagnację. Chodzi przede wszystkim o nasze zobowiązania. Praktycznie każde małżeństwo miało z nimi jakieś problemy. Zawsze wyrażaliśmy nadzieję, że do następnego spotkania popracujemy nad tym. Niewiele jednak z tego wynikało.W naszym małżeństwie ,,pietą Achillesa” był dialog i modlitwa małżeńska, której w zasadzie nie było. Z dialogiem czekaliśmy do ostatniej chwili robiąc go ,,po łebkach”, a bywały miesiące, że nie zasiedliśmy wcale… Nie twierdzę, że brakowało nam dobrej woli, ale praca na zmiany obojga nas ( dojeżdżamy z Bielska-Białej na Śląsk ) i ogrom czasu, jaki trzeba poświęcić najmłodszemu 5- letniemu Pawełkowi, niweczyły nasze zamiary.
Czułam wręcz, że czas wzrastania, jaki towarzyszył nam przez pierwsze lata po wstąpieniu do rodzinnej gałęzi Ruchu Światło - Życie przeminęły, a my staczamy się po równi pochyłej.Czarę goryczy przelało odejście w lutym Lidki i Jarka, naszych wieloletnich animatorów, założycieli kręgu, osób, które wciągnęły nas do Domowego Kościoła. Jest mi tym bardziej przykro, że zostawili nas bez słowa pożegnania, z dnia na dzień, samym sobie.W tej sytuacji za wszelką cenę postanowiliśmy pojechać na rekolekcje w czasie długiego majowego weekendu i powierzyć nasze sprawy, nasze małżeństwa Duchowi Świętemu. Przyznam, że z początku patrząc na stosunkowo skromne warunki domu rekolekcyjnego w Niegowej, miałam mieszane uczucia. Jednakże uczestnicząc w konferencjach, Eucharystii, Namiotach Spotkania, jutrzniach, doświadczyłam wewnętrznej przemiany i niezwykłego ubogacenia. Było nas razem 11 małżeństw, w większości z dziećmi, nawet bardzo małymi. Zawsze sceptycznie patrzyłam na obecność małych szkrabów podczas tych dni skupienia, bo przecież w jaki sposób rodzice mogą w pełni uczestniczyć w rekolekcyjnych naukach?Pod tym względem Niegowa zaskoczyła mnie pozytywnie. Dziewczyny zajmujące się naszymi pociechami stanęły na wysokości zadania. Nasz 5 – letni Pawełek bardzo chętnie uczestniczył w grach i zabawach otrzymując na koniec piękny dyplom mówiący o nabytych sprawnościach i umiejętnościach.
Zachwyciła mnie atmosfera tego miejsca-uprzejmość i serdeczność wszystkich sprawiły, że z większością rodzin nawiązaliśmy bliższe znajomości. Tu pojawiła się myśl: szkoda , iż w tym gronie nie możemy odbyć rekolekcji 15- dniowych.
Szczególnego wymiaru wspólnotowego nabierały dyżury porządkowe, sprzątanie, zmywanie naczyń, czy też obieranie ziemniaków.
Dając świadectwo, właściwie należałoby zacząć od pary prowadzącej- Danusi i Heńka Wilkowskich, byłej pary diecezjalnej Domowego Kościoła Diecezji Sosnowieckiej. Spotykając się z nimi miałam nieodparte wrażenie, że jesteśmy dla siebie najważniejszymi i znamy się od wieków. Podobały mi się konferencje w ich wykonaniu na temat dialogu, bo były poparte doświadczeniami i przeżyciami w tej trudnej sztuce. Nasz kapłan, ksiądz Wiesław Żmija, człowiek ,,do tańca i różańca”, podjął się trudnej sztuki przybliżenia encykliki Jana Pawła II ,, Veritatis splendor”. Czy mu się to udało, pokaże przyszłość.Podsumowując: to był błogosławiony czas. Dziękuję Bogu i ludziom, że mogłam odbyć te rekolekcje, za całe dobro, które stało się naszym udziałem. Oby owocowało w dalszym życiu naszej rodziny, wspólnoty i Kościoła.Jestem szczęśliwa, że udało mi się dwukrotnie przeprowadzić z mężem obowiązek zasiadania, co uważam za największe osiągnięcie pobytu w Niegowej, przez co wzrosło w nas poczucie jedności małżeńskiej.  

Łucja


Powiązane newsy:

News


Brak opublikowanych newsów

RSS-Feeds
Wygenerowano w sekund: 0.00
8,365,877 Unikalnych wizyt