Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Marek - Kwestia dbałości o swoją wiarę i charyzmaty - 2013


XXI Tyski Wieczór Uwielbienia - sam do końca nie wiem czemuna niego pojechałem. Może po prostu szukając odpowiedzi na  pytania o dalsze życie. Msza, komunia, obserwowanie jak ksiądz „Ją” rozdaje i myśl, aby zobaczyć w tym kawałku chleba Boga, przecież Go przyjąłem, a tu nic, nie czuje tego.”

 Po mszy nastąpiła adoracja. Moje myśli wtedy biegły jednak gdzieś, może usłyszy????:

„Pozwól uwierzyć w końcu uwolnij mnie od tego, co dręczy. Pozwól poczuć, że jestem dla Ciebie, chociaż dla Ciebie ważny, bo jak na razie tylko słyszę i słyszę i tylko tyle.”

W pewnym momencie nastąpiło przejście księdza z monstrancją przez kościół. Intuicyjnie szedłem wzrokiem, nadal myśląc, prosząc. Zapragnąłem wtedy jednego: niech ksiądz podejdzie jak najbliżej mnie.

 

Stało się, stanął przed mną z monstrancją kilka centymetrów od twarzy - niby nic, ale to był właśnie ten moment, gdy poczułem jakby coś mnie zaczęło przygniatać, a w środku jakby coś zaczęło się rwać, uciekać. Spojrzałem na monstrancję, i wtedy zobaczyłem Jego jak pochyla się nade mną. „czułem się jak syn marnotrawny”. Myślałem, że dostane kolejny „ochrzan” . Wtedy padły słowa, że Pan właśnie uwalnia mężczyzn od zniewolenia masturbacją, pornografia,
czułem, że to do mnie. Łzy popłynęły, czułem ciepło, gorąc w klatce, zacząłem bardzo ciężko oddychać. Gdybym nie wiedział o co chodzi pewnie wybiegłbym z kościoła, jednak wiedziałem  się do czego to zmierza, więc poddałem się Jemu.
Zwieńczeniem wszystkiego były słowa: „Pan mówi do mężczyzny w szarej bluzie, polarze, aby odrzucił swoje niedowiarstwo i przejrzał.”

Spojrzałem na siebie i już wiedziałem.
            Zamknąłem wtedy oczy, poczułem ciepło, a w uszach zabrzmiały języki, glosolalia. Nigdy tak mocno wcześniej nie poddałem się temu darowi jak wtedy, niż wczoraj. Wiedziałem, że zaniedbywałem swoje dary trzymałem dla siebie -  modlitwa słowo, obrazy. Powiedziałem: „Działaj”.

 

Pamiętam nagle jedność z myślą prowadzącego, za kogo potrzeba się modlić, gdy padały proroctwa. Później do głowy wpadały konkretne osoby z mojego życia, i słowa: „Potrzebuję modlitwy za nich od Ciebie”.

W tym całym zdarzeniu przyszedł fragment
J 16, 11-15:

wreszcie o sądzie - bo władca tego świata został osądzony. Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz [jeszcze] znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi. 

 

To utwierdza mnie w tym, że nie możemy się bać tego, co dostajemy, bo Bóg chce dać wiele. On nas chce, jesteśmy Jego rękami, nogami, głosem i  słuchem.

 

Czas służyć, działać. Życie już nie będzie takie samo, kwestia dbania o to, co zostało nam dane.

Gdy zobaczyłem po spotkaniu szalejącą z radości Justynkę, cieszącą się z darów, które sama otrzymała to nie można inaczej jak tylko cieszyć się, chwalić i …… tarzać razem w śniegu.

Chwała Panu!!!!

 

 

Marek 28l.

Ps. Na drugi dzień zobaczyłem tekst z Liturgii Godzin:

Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela, i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam - mówi Pan Bóg. (Ez 37, 12b-14)

Wygenerowano w sekund: 0.01
8,206,667 Unikalnych wizyt