Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Ela i Marek - o rekolekcjach OR I


W czasie Rekolekcji w Czarnej Górze wstąpiłam do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Tym razem już jako członek. Sprawiło mi to niemałą radość i swego rodzaju ulgę. We współpracy z Panem Bogiem, mogę dziś oddać innym ludziom to, czego potrzebowała w przeszłości rodzina w której się wychowałam - dar trzeźwości. Na pozór, problem jakby nie istniał. Dwa kieliszki z okazji tej czy tamtej. Ktoś powie: „to norma”, „tak wypada”. Jednak w naszych, dziecięcych oczach utrwalał się obraz dziwnie „wesolutkiego” taty i przepracowanej, smutnej mamy. „Okazji” było wiele, a na przestrzeni lat rozmywał się wzór ojca i nasze poczucie bezpieczeństwa.

Kilka dni po powrocie z Rekolekcji spotkaliśmy się z rodziną i dawno niewidzianymi krewnymi na modlitwie za naszych dziadków. Później był obiad u rodziców i…….. niemałe zdziwienie mamy, że tata nie poczęstował gości alkoholem. Mówiła później do mnie: „Coś się tacie stało. Przecież był Leon. Zawsze lubili sobie razem wypić… ”

Dwa dni po powrocie z rekolekcji w naszym bloku było włamanie do siedmiu piwnic i jednego garażu (Ksiądz Robert mówił, że nie będzie łatwo jak wrócimy po Rekolekcjach). Złodzieje weszli też do naszej piwnicy. Poza zniszczonymi drzwiami, ukradli te droższe artykuły spożywcze i niestety zdążyli skosztować naszej pysznej papryki konserwowej (ostatni słoik!!! - dranie). Straty - około 300 PLN. Trzy dni później, w drodze do przedszkola znaleźliśmy na ulicy 800 PLN. Dłuższy czas rozglądaliśmy się za kimś, kto mógłby je zgubić. Zataczając się przechodził bardzo pijany mężczyzna, trzymając w garści plik banknotów. Po południu, tego samego dnia powiesiliśmy w pobliżu ogłoszenia o znalezieniu pieniędzy, podając nasz numer telefonu. Miałam też nadzieję, że po południu spotkamy tego samego mężczyznę i że będzie już trzeźwy. Był. Chwiał się przed klatką jednego z pobliskich bloków i pił z dwoma innymi mężczyznami. Znów nie mogliśmy z nim porozmawiać. Więcej już go nie spotkaliśmy. Nikt też nie zadzwonił. Co Bóg chciał przez to wydarzenie powiedzieć nam i temu człowiekowi? Bóg wie. My znalezione pieniądze oddamy na cele charytatywne. CHWAŁA PANU!

 

Ela i Marek

Wygenerowano w sekund: 0.00
8,473,254 Unikalnych wizyt