Ostatnie artykuły

Wspólnoty i Kręgi



Świadectwa





Lubię To!




Papa odszedł


Śmierć Zbigniewa Herberta, w drugiej połowie lat '90 ubiegłego stulecia, pobudziła mnie i mojego przyjaciela do refleksji: oto odszedł jeden z naszych autorytetów, ktoś kogo słowa miały na nas wpływ. Jednak powiedzieliśmy sobie wtedy - jest jeszcze przecież Czesław Miłosz, Wisława Szymborska, Jan Nowak Jeziorański, Tadeusz Mazowiecki są jeszcze inni, którzy nas prowadzą, pokazują co to znaczy być człowiekiem, co to znaczy mieć wartości, jak być patriotą i jak kochać Boga. Są jeszcze Ci, których trzeba słuchać, którzy nas kształtują. Jest przecież z nami ten najważniejszy z naszej listy - Jan Paweł II, nasz umiłowany.

Serce mi pęka, kiedy Papa odszedł. Widzę Go w telewizji i płaczę. Papa odszedł i "nie ma Go tu". Przecież od tak dawna widziałem, jak powoli gaśnie - nie mogę jednak w to uwierzyć. "Nie ma Go tu".

Należę do pokolenia, które On wychowywał; był obecny przez całe moje życie: czekał na mnie, kiedy się urodziłem, wprowadzał mnie w dorosłość, dawał mi rady jak żyć. Jest moim ojcem - starał się mnie prowadzić, chciał mnie ustrzec przed popełnieniem błędów; wiedział, że nie zawsze Go słucham i że moje błądzenie jest wpisane w drogę do Pana Boga. Od wczesnego dzieciństwa pamiętam Jego obecność - choćby na zdjęciu w domu moich dziadków, choćby z mojej pierwszej pielgrzymki, z każdego wzruszenia, które mnie ogarniało, kiedy On się uśmiechał, kiedy mówił do nas, kiedy cierpiał. A jednak - jako katolik i jako Polak - przyznaję: nie wykorzystałem daru tego pontyfikatu w pełni. Chociaż niejednokrotnie czułem zmysłami, jak Duch Boży towarzyszy krokom i słowom Ojca świętego, to niewysłowione Dobro, które jednoczyło ludzi - wiem, że w odczuciach tych nieraz zagubiłem sens przesłania Namiestnika Chrystusa. Nieraz zatrzymałem się na wrażeniu, jakie ten człowiek na mnie wywierał (jak On mi patrzył w oczy; jak On potrafił pokazać mi, że mnie kocha). Mimo tego, że nie zawsze potrafiłem sprostać apelom papieża, doświadczyłem dzięki Niemu żywej obecności Ducha Świętego w Kościele, doświadczyłem miłości Chrystusa. To uczyniło mnie wierzącym. Dzisiaj, kiedy "nie ma Go tu", na nowo przysłuchuję się Jego słowom. Zadaję sobie pytanie: Panie Boże, co Ty chcesz mi powiedzieć przez ten pontyfikat, przez świadectwo tego świętego człowieka? Przeprowadzam ewangeliczną rewizję życia z przesłania, jakie dał nam Ojciec święty. Przyznaję też: nigdy Jego głosu nie słyszałem wyraźniej niż teraz, kiedy nie może już mówić.

IdŸ do strony:

1 2 3 4 >

Wygenerowano w sekund: 0.03
8,473,033 Unikalnych wizyt